Na początku roku Polska stabilizuje swoje stosunki z zachodnim sąsiadem. 26 stycznia niemiecki szef dyplomacji Konstantin von Neurath podpisuje w Berlnie z polskim posłem-ministrem pełnomocnym Józefem Lipskim deklarację o niestosowaniu przemocy. Miała ona obowiązywać przez 10 lat czyli do 1944 roku. Deklaracja ta została ona podpisana po tym, jak Józef Piłsudski doszedł do przekonania, że Polska musi samodzielnie unormować swoje stosunki z Niemcami. Wcześniej Marszałek sugerował Francji wspólne podjęcie wojny prewencyjnej z Niemcami w obronie postanowień traktatu wersalskiego, jednak Paryż nie zareagował na te propozycje. Berlin zdając sobie sprawę z zagrożenia akcją prewencyjną, w czasie kiedy Niemcy były jeszcze niezdolne do stawienia zbrojnego oporu, chciał wykluczyć takie niebezpieczeństwo i dlatego zdecydował się na deklaracje z Polską. Hitler w tym okresie miał też nadzieję, że uda mu się wciągnąć Polskę do sojuszu przeciw komunistom. Cztery dni po deklaracji Reichstag uchwala ustawę o odbudowie Rzeszy Niemieckiej. W marcu kończy się polsko-niemiecka wojna celna. Relacje z wrogą nam potęga na Zachodzie są więc chwilowo unormowane.

W tym czasie Polska miała też już od dwóch lat pakt o nieagresji ze Związkiem Sowieckim. Artykuł 1 tego paktu zabraniał każdej ze stron napaści na drugą zarówno samodzielnie, jak i w porozumieniu z trzecią stroną. Pakt ten zwarty został na 3 lata z możliwością przedłużenia.  

W połowie lutego  polski minister spraw zagranicznych Józef Beck złożył trzydniowa wizytę w Moskwie. 10 kwietnia podniesiono rangę przedstawicielstw dyplomatycznych – polskiego w Moskwie i sowieckiego w Warszawie - do rangi ambasad. 5 maja podpisano protokół przedłużający polsko-sowiecki pakt o nieagresji do końca 1945 roku. Pakt przewidywał zasadę automatycznego przedłużenia nieograniczoną ilość razy.

Gdyby oba te układy z Niemcami i Sowietami zostały dotrzymane, to  II wojna światowa nie wybuchłaby, a II Rzeczpospolita nie zostałaby pogrzebana pod zwałami gruzów. Niestety zabiegi polskiej dyplomacji okazały się tylko papierowymi gwarancjami, których nasi groźni sąsiedzi nie traktowali jako przeszkodę w realizacji swych ekspansjonistcznych celów.

 

(na zdjęciu: oficjalna wizyta ministra spraw zagranicznych Józefa Becka w ZSRR w lutym 1934 r.; widoczni od lewej: poseł nadzwyczajny i minister pełnomocny RP w ZSRR Juliusz Łukasiewicz, minister spraw zagranicznych Józef Beck, przewodniczący CKW ZSRR Michaił Kalinin i komisarz do spraw zagranicznych Maksim Litwinow; fotografia ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego)